Nietrzymanie moczu zwane również inkontynencją pojawia się w naszym życiu z różnych przyczyn. U kobiet najczęściej pojawia się w dwóch ważnych okresach życia :

po porodzie i tutaj przyczyną nietrzymania moczu najczęściej jest właśnie poród – w związku z uszkodzeniem struktur dna miednicy (częściej mięśni, rzadziej więzadeł i powięzi) dochodzi do osłabienia podporowej funkcji zespołu mięśni dna miednicy i zaburzeń pracy pęcherza moczowego, niestety nie ćwiczone mięśnie z czasem coraz słabsze prowadzą do nasilania się dolegliwości nie tylko pęcherza ale także i obniżenia narządów rodnych (obniżenie przedniej, tylnej ściany pochwy), zaburzeń w sferze seksualnej (ból, gubienie moczu w trakcie seksu, brak orgazmu i inne)

w okresie okołomenopauzalnym – przebyte porody, urazy, stany zapalne, a także przede wszystkim zmiany stężeń hormonów i produkcji kolagenu wpływają na znaczne nasilenie dolegliwości nietrzymania moczu w tym okresie życia kobiety. U prawie każdej kobiety po 45 roku życia występuje wysiłkowe nietrzymanie moczu – czyli gubienie moczu podczas kaszlu, kichania, dźwigania, skakania, biegu, jazdy konnej, tańca itp.

NIEWIELE KOBIET O TYM MÓWI, ALE PRAWIE KAŻDA MA TEN PROBLEM.

Obecnie na rynku istnieją różne formy terapii – leki, zabiegi operacyjne, laseroterapia, kulki gejszy, elektrostymulacja, biofeedback, trening dna miednicy, ćwiczenia Kegla.

Logika nakazuje pomyśleć w taki sposób – jeśli moje mięśnie są osłabione – i w związku z tym nie działa prawidłowo pęcherz, narządy rodne , zaburzona jest sfera seksualna – to powinnam się skupić na odbudowaniu tej szczególnej grupy mięśni. Terapie, które zrobią „coś za mnie” na dłuższą metę będą po prostu nieskuteczne, bo nic oprócz treningu nie przywróci mięśni do formy – siły i wytrzymałości.

Ja osobiście uwielbiam żurawinę, ale twierdzenie że wpływa ona na siłę mięśni dna miednicy, jest zaczerpnięte z kosmosu. I to jakiejś naprawdę bardzo odległej galaktyki;)

Elektrostymulacja i biofeedback działa na krótko i nie zmienia wzorców motorycznych, więc są dla naszego ciała nielogiczne; owszem, można je stosować – jako wsparcie, pod warunkiem że trenujemy mięśnie dna miednicy osobiście w ciągu każdego dnia.

Prawda jest taka, że nic i nikt za nas tego nie zrobi i żaden zabieg, nawet najdroższy, nie zwolni nas z odpowiedzialności za stan mięśni wewnątrz miednicy i nie pomogą nawet tony żurawiny. Tzw ćwiczenia Kegla czyli wstrzymywanie strumienia moczu tylko pogłębiają dolegliwości, doktor Arnold Kegel, niezwykle mądry człowiek,  nigdy nie wspominał w swoich artykułach by ćwiczyć mięśnie dna miednicy wstrzymując mocz !!!

Nie róbcie tego – ani w toalecie – ani „na sucho” to nie działa. Kulki gejszy też nie działają – ich noszenie prowadzi do nieprawidłowego niefizjologicznego napięcia mięśni. Gejsze wcale nie miały łatwego (po)życia…

Nietrzymanie moczu świetnie leczy się dobrym treningiem – wg badań odpowiednie ćwiczenia dają całkowite wyleczenie u ponad 90% cierpiących na tę dolegliwość. Warto zatem nauczyć się napinać prawidłowe mięśnie i używać ich na codzień. Nie tylko dla lepszej pracy pęcherza ale i dla kręgosłupa, bioder, kolan, świetnego seksu i lekkiego poruszania się… to naprawdę niezwykłe mięśnie 🙂